Nowe pracownie artystyczne w dawnej willi Czesława Śmiechowskiego na Salwatorze

Małopolski Instytut Kultury w Krakowie Cecylia Malik Willa przy ulicy Bronisławy jest pięknym miejscem. Jej (...)

Cecylia Malik

Willa przy ulicy Bronisławy jest pięknym miejscem.

Jej przestronne, jasne wnętrza i zieleń wchodząca przez wspaniałe okna.

Dla mnie bardziej niż sama architektura i historia willi inspirująca jest jej lokalizacja. Wzgórze Św. Bronisławy i aleja z Salwatora pod Kopiec Kościuszki jest moim ulubionym miejscem w Krakowie. Mogę powiedzieć, że idąc aleją czuję się jak w domu. Codzienne spacery w dzieciństwie, zbieranie kasztanów, jeżdżenie na sankach, czasem zachwyty, że z tego właśnie miejsca widać Tatry. Obecnie mieszkam na Salwatorze i codziennie zaczynam dzień od spaceru z psem pod Kopiec. Chciałbym poświęcić większy cykl obrazów właśnie temu miejscu. Walącej się starej wierzbie, zaroślom, w których spotykam sarny czy dołom w ziemi wypełnionym wodą, które są wodopojami dla dzików. Tuż obok Willi są cudowne klony – pomniki przyrody. To właśnie dlatego na wernisażu wystawy „Willa Fatale” przywitałam gości z rozłożystego klona – ciesząc się, ze jeszcze bardziej się rozgoszczę na Wzgórzu św. Bronisławy. Jak dotąd udało mi się namalować jedną pracę w nowej pracowni – wielki żagiel pt. „Wezbranie „, będący częścią projektu Maseich w Ramach Festiwalu Kultury Żydowskiej. Cały dzień malowałam – w ten sposób spędziłam swoje urodziny. Mury Willi chroniły od dokuczliwego upału tego dnia. Przez otwarte, wielkie okna wchodziło zielone światło, słychać było śpiew ptaków, a szum miasta z oddali.

Nie będzie mi łatwo zadomowić tego miejsca, bo trudno mi podjąć decyzję, które „rzeczy”: prace, rekwizyty, meble zabrać z mojej dawnej pracowni w Składzie Solnym. Wczoraj do willi przywiozłam sztalugę i dwa fotele – czułam się totalnie rozdarta, Co zabierać, co zostawić. Ryby na głowę zostawić, farby akrylowe zostawić, a farby olejne zabrać. Pół Cecylii w willi – pół w Składzie Solnym.

Moim marzeniem jest, żeby kiedyś w willi pod kopcem znalazło się miejsce dla wszystkich moich działalności.

Dawid Czycz

Dla mnie willa fatale mieści się w najładniejszej okolicy Krakowa. Spacerowałem tu jako dziecko, później nastolatek, gdy uczyłem się w pobliskim liceum plastycznym. Czuje się na swoim miejscu w tej okolicy. Myślę, że ma to pozytywny wpływ na mnie i moją twórczość. 

Anna Stankiewicz

Willa jest wyjątkowym miejscem, wspaniałym budynkiem modernistycznym  o  skomplikowanej historii. 

Mnie już zainspirowała, gdyż do wystawy „Villa fatale, jej architekt, jej folksdojcz i jej generał” przygotowałam zupełnie nową pracę, która powstała właśnie w tym miejscu. Wykorzystałam przy tworzeniu zdjęć do wystawy swoje doświadczenia jakie zdobyłam fotografując architekturę. Udało mi się stworzyć abstrakcyjne, duże prace w oparciu o potraktowane w sposób syntetyczny, organiczne materie-pajęczyny. Pajęczyny, ukryte w różnych, wciąż przeze mnie odkrywanych zakamarkach willi.

Bogumił Książek

Dom Generała śnił mi się od dziecka. Dorastałem w pobliżu, niemal w jego cieniu, w jego złej legendzie. Na wernisażu wystawy „Villa Fatale,jej architekt, jej folksdojcz i jej generał”, którą otwarliśmy nasze pracownie w willi odnotowaliśmy obecność ok. 600 osób. Potem w ciągu tygodnia odwiedziło nas kolejne kilkaset osób, co bardzo nas ucieszyło, bo nie spodziewaliśmy się aż tak dużego zainteresowania. Chociaż, ze względu na otaczającą willę złą sławę, powinniśmy chyba przewidzieć, że mieszkańcy Krakowa będą chcieli ją poznać! Tak się złożyło, że jako kurator oprowadziłem niemal wszystkich naszych gości, powtarzając wielokrotnie historię dotąd w całości nieznaną, którą udało mi się, dzięki dzieciństwu spędzonemu na wzgórzu salwatorskim, w części odkryć, w szczegółach potwierdzić i wreszcie w całości połączyć. Jestem bardzo przesądny i więcej ponad to, co było na wystawie nie wyznam. Teraz jest dla mnie istotne, czym będzie dla mnie, dla nas – to miejsce

Szymon Kobylarz

Chciałbym żeby willa dała mi święty spokój. Złamanie ręki w pierwszym dniu remontu było wystarczającym sygnałem, że łatwo nie będzie, ale nie z takimi problemami dawałem sobie radę! Jest humorzasta i nieprzystosowana do współpracy z człowiekiem. Jak na razie jest więc bardziej wyzwaniem niż inspiracją. Pewnie stoczymy jeszcze niejeden walkę zanim dojdziemy do porozumienia. Osoby mające kompetencje mediatorskie proszone są o kontakt.